Wacław Zimpel – Lines (czarny winyl)

109.90

Klasyk z 2016!

Pozostało tylko: 2

Daniel Szlajnda - Order in Chaos LP (wersja klasyczna)

Daniel wraca z nowym albumem!

Daniel Szlajnda - Order in Chaos LP (wersja limitowana)

Daniel wraca z nowym albumem!

SKU: CLASSIC042LP Kategorie: , Tagi: ,

Opis

Nasz dział „Winyle przyjaciół” wzbogaca się o prawdziwe perły od jednego z najlepszych polskich niezależnych wydawnictw – Instant Classic.

Jednym z najaśniejszych punktów w katalogu IC był album Wacława Zimpla „Lines” i udało nam się złapać kilka sztuk z jego pierwszego winylowego wydania!

Wacław Zimpel – Bb clarinet, alto clarinet, bass clarinet, hammond organs, fender rhodes, khaen.
Recorded at Tonn Studio in Lodz on 29-30.09.2015, 1.10.2015, 6-7.11.2015

Czarnych wosków powstało tylko 150!

Tracklista

1. Alupa-Pappa 10:23

2. Breathing Etude 8:04

3. Deo Gratias 3:02

4. Lines 6:07

5. Five Clarinets 4:32

6. Tak, Picture 7:51

 

Reedycja płyty z 2016 roku.

Info do pierwotnego wydania:

Pierwszy solowy album klarnecisty i improwizatora Wacława Zimpla, muzyka znanego między innymi z zespołów Hera, Ircha i Saagara. Album nosi tytuł „Lines” i trafi do sprzedaży za pośrednictwem krakowskiego wytwórni Instant Classic.

Bartek Chaciński (polifonia.blog.polityka.pl):

„(…) W środku mamy dwa utwory, jak się wydaje, programowe. Deo Gratias to kanon Johannesa Ockeghema, utwór sprzed pięciu wieków, w którym Zimpel usłyszał zapowiedź minimalizmu, a właściwie chyba ogrywanych w różnych wersjach repetycji. Samemu mógł w tym wykonaniu wreszcie błysnąć klasycznym przygotowaniem. Tytułowy Lines to bardziej Reichowska kompozycja (Five Clarinets też się do muzyki tego kompozytora odnosi, właściwie zupełnie otwarcie – włącznie z tytułem), w której jednak matematykę zastępuje swoisty romantyzm Zimpla i znów świetna melodyka. To z pewnością ten fragment płyty, który przetrwa jako punkt odniesienia za parę, a może i za paręnaście lat.

Lines to album znakomity, przemyślany, ale przede wszystkim bardzo sprytny (trochę inaczej niż to zagranie Kanyego Westa). Dlaczego? Bo Zimplowi udało się zarazem stworzyć wizytówkę własnej twórczości i popchnąć ją w kierunku, który już zapowiada kolejne ruchy. Koncert w Pardon to premiera solowej płyty, ale przecież także wieczór z Kubą Ziołkiem. A panowie w ten sposób zapowiadają wspólną pracę. (…)”

Wacław Zimpel:

– Miałem pomysł na muzykę polifoniczną, ale z kilku względów nie widziałem sensu, żeby realizować go z innymi muzykami – tłumaczy genezę powstania „Lines” muzyk. – Po pierwsze, chciałem, żeby większość linii melodycznych było zagranych na klarnetach. Miałem bardzo określoną wizję jak te linie mają być skonstruowane i czułem, że najbardziej naturalnie będzie wykonać je wszystkie samemu. Po drugie, ten materiał jest w dużo większej mierze skomponowany niż improwizowany, także śmiało mogłem nagrywać ślad po śladzie, nie czując, że umyka mi rodzaj spontaniczności charakterystyczny przy graniu na setkę – dodaje Zimpel, który oprócz klarnetu w trakcie nagrań korzystał też z organów hammonda, fendera rhodesa i khaen.

– Myślę, że specyficzne podejście do przestrzeni i brzmienia jest słyszalne na całym albumie, mimo że poszczególne utwory bardzo się od siebie różnią pod względem formy i charakteru. Ten wspólny mianownik scalający album pochodzi z mojej silnej inspiracji muzyką pionierów amerykańskiego minimalizmu – La Monte’a Younga i Terry’ego Rileya. Część zabiegów formalnych, które zastosowałem na “Lines” jest parafrazą ich idei z lat 60. i 70., które są mi bardzo bliskie. Mam wrażenie, że renesansowy kanon Ockeghema “Deo Gratias”, który pojawił się na płycie, również wpisuje się w ducha minimalizmu, będąc swoistym proroctwem minimal music sprzed pięciuset lat.

Z kolei w warstwie rytmicznej melodii, często posługiwałem się schematami rytmicznymi z południa Indii, umiejscawiając je w strukturach polifonicznych, co również jest charakterystyczne dla większości utworów z płyty – tłumaczy muzyk.

Wacław nie zamierza osiadać na laurach i zaraz po premierze płyty rusza z serią koncertów, gdzie towarzyszyć mu będzie tegoroczny laureat Paszportu Polityki – Kuba Ziołek (Stara Rzeka, Alameda 5, Innecity Ensemble). Ale to nie koniec jego planów. – Przymierzam się do wspólnego projektu z Rabihem Beanim. Myślę też o rozwinięciu współpracy z moorycem. Późną wiosną planuję wydać pierwszą płytę mojego nowego polskiego zespołu LAM. Zaczynam również pracę nad kolejnymi kompozycjami dla Saagary, które zagramy podczas trasy koncertowej po Indiach w grudniu 2016. Pod koniec roku planujemy wejść do studia.

Może spodoba się również…