KAKUHAN & Adam Golebiewski – Repercussions (czarny winyl)
109.90 PLN
Doszedł do nas piękny pakiet winyli wprost od zdecydowanie jednego z najciekawszych polskich wydawnictw – Instant Classic.
Oto jeden z nich.
OPIS WYDAWCY:
KAKUHAN nie wydał zbyt wiele, ale to, co można usłyszeć, to jedne z najbardziej zdumiewających hybrydowych utworów elektroakustycznych, jakie pojawiły się w ciągu ostatnich kilku lat. Zawdzięczając w równym stopniu Autechre, co Arthurowi Russellowi, to oszałamiająco psychodeliczna muzyka, która lawiruje między dziką, swobodną improwizacją a obsesyjną, mikroedytowaną precyzją, niesklasyfikowanymi eksperymentami rytmicznymi i tonalnymi, nawiązując czasem do renesansu i współczesnego parkietu. W 2023 roku, niedługo po wydaniu swojego klasycznego już debiutanckiego albumu „Metal Zone”, KAKUHAN zostali zaproszeni na koncert na Unsound w Krakowie. Duet otrzymał propozycję współpracy z lokalnym artystą, więc po długich rozważaniach zdecydowali się na perkusistę i muzykologa Adama Gołębiewskiego, doświadczonego improwizatora, który występował i nagrywał z tak wieloma artystami, jak Yoko Ono i Thurston Moore, a także Mats Gustafsson i Ken Vandermark.
Hino i Nakagawa byli pod wrażeniem unikalnego brzmienia Gołębiewskiego i jego bardzo specyficznego, natychmiast rozpoznawalnego podejścia do gry na perkusji, zdając sobie sprawę, że współpraca jeszcze bardziej rozszerzy ich koncepcję. „Osobiście nie mogłem się doczekać, aby usłyszeć, jak rytmiczne sekwencje Hino i perkusja Adama będą ze sobą współgrać” – mówi Nakagawa. Ale to właśnie interakcja Gołębiewskiego z talerzami perkusyjnymi wypełnia lukę w brzmieniu KAKUHAN, istniejąc w przestrzeni między wiolonczelą Nakagawy a jąkającymi się samplami Hino. Występ okazał się tak udany, że trio wkrótce potem udał się do studia KPD w Krakó, gdzie zorganizowało ekskluzywną sesję z realizatorem dźwięku Rafałem Drewnianym, która później stała się albumem „Repercussions”. Wizję sesji doskonale oddaje okładka albumu, obraz polskiej artystki Alicji Pakosz przedstawiający ostrze noża rozcinające strumień wody. To właśnie względna ostrość brzmienia Gołębiewskiego definiuje ten projekt, przebijając się przez utarte muzyczne rytuały Nakagawy i Hino, tworząc przy okazji coś nowego.
Używając smyczka, by wydobyć z zestawu niesamowity metaliczny rezonans, Gołębiewski często brzmi jak inny muzyk smyczkowy, podkreślając wymagające rytmy Hino i mrożące krew w żyłach pizzicato Nakagawy ostrymi piskami w otwierającym utworze II. A gdy na VII potok bitów całkowicie zanika, Gołębiewski i Nakagawa mogą stworzyć ksenharmonijną atmosferę swoimi zgrzytliwymi, nastrojowymi dronami, pozwalając niskim, dudniącym dźwiękom i rozgotowanym fakturom Hino sugerować rytm z peryferii. Wiolonczela Nakagawy praktycznie śpiewa w „IV”, brzmiąc bardziej jak instrumenty dęte drewniane lub ptasie odgłosy niż smyczki, a Gołębiewski działa jak pęknięte lustro, odpowiadając niespokojnymi zgrzytami i akrobatycznymi rytmicznymi wybuchami, które zgrabnie uzupełniają złożone sekwencje elektroidów Hino. Nie do końca jazz, to halucynogenny ekspresjonizm, który balansuje na granicy między harmonią a dysonansem, kontrolą a chaosem, człowiekiem a komputerem.






